Arrow-long-left
#10
PL|EN

Krytyka

Afirmacja

„Mam spore wątpliwości”. Agnieszka Wojciechowska-Sej o praktykach edukacyjnych w czasach zarazy

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

Na zdjęciu widać fragment podłogi z szarych kafelków, przedzielanych czarnymi fugami. Na tej powierzchni porozlewane są sosy, soki i przeciery, które w filmie pt. Grawitacja w sztuce mają inspirować do malarstwa typu action-painting na domowych podłogach. Po prawej stronie leży ukośnie położona żółta kartka papieru, na której widoczne są rozbryzgi soku w kolorze wiśniowym, u góry tej kartki widać ciemne i gęstsze strużki sosu. Na kafelkach widoczne są małe kałuże z rozlanych płynów. W centralnej części kadru kałuża ma kolor wiśniowy i leży w niej kilka rozrzuconych wiśni z kompotu. Powyżej rozlany jest sok lub przecier w jaśniejszym kolorze czerwonym, a dalej małe kałuże z ciemnego gęstego sojowego sosu, który też opryskał wspomnianą żółtą kartkę.

[autorka deskrypcji: Bogna Błażewicz]

 

Z praktykami edukacyjnym w polu kultury jest jak z dawnym przyjacielem, którego z grzeczności zaprosiliśmy na swoje urodziny – niby go lubimy, niby poważamy i cenimy tę znajomość, ale wolimy usadzić go w bezpiecznej odległości od wspólnego stołu. Przegrywa on z nowymi relacjami, tak jak w bitwie o zasoby finansowe wrażliwe projekty społeczne przegrywają z wielkimi festiwalami, prestiżowymi wernisażami i hipsterskimi spotkaniami. Oczywiście wszystkie wymienione również mogą mieć potencjał edukacyjny, jednak to w działaniach nie punktowych, a procesowych dopatruje się nadziei na pozytywną zmianę. A mówiąc już bardziej dosadnie, przedsięwzięcia edukacyjne i społeczne sytuują się na peryferiach uwagi polityków/samorządowców i ich listy spraw ważnych, no bo przecież najpierw city branding, wielkie imprezy to wizytówka i w ogóle media się zainteresują, więc reklama nowoczesnego i progresywnego miasta gotowa. Taki obraz pozwala postawić tezę, że edukacja kulturowa jest w głębokim kryzysie, wywołanym jednak nie przez pandemię COVID-19, lecz sukcesywne spychanie jej na margines. Stan epidemii obnażył jedynie nieadekwatność opisywanych praktyk do aktualnej sytuacji – bazują one bowiem na byciu razem, we wspólnocie i na wymianie doświadczeń, na robieniu czegoś, dlatego też tak trudno jest przenieść je na wirtualne platformy.

Spotkałem się (na odległość) z edukatorką i animatorką kultury, Agnieszką Wojciechowską-Sej, która w kreatywny (choć nie lubię „kołczerskości” tego określenia) sposób pokazuje, że w edukacji chodzi przede wszystkim o relacje i uczenie się wartości. Choć pracuje ona w polu sztuki współczesnej, to jednak unika estetycznych analiz i skupia się na dyskusji o ważnych społecznie tematach. Rozmawiamy o tym, jak przestrzeń domu stała się nagle dla niej i jej rodziny poligonem codziennych doświadczeń, w których burak może służyć z jednej strony do zrobienia zupy, a z drugiej do produkcji naturalnej farby, jak obecna sytuacja sprowokowała wyścig na maksymalne „usieciowienie” swojej twórczości oraz w jaki sposób instytucje kultury i sztuki (i ich organizatorzy) powinni reagować, by móc wspierać edukatorki, animatorów, kuratorki, koordynatorów, artystki i ogólnie ludzi kultury w trudnych czasach. Przede wszystkim jednak mówiliśmy, a trzeba wiedzieć, że Agnieszka jest gadułą, o pandemicznej codzienności, małych gestach, przechadzkach po biurach i (korodujących) relacjach z odbiorcami, których bardzo nam brakuje w realu.

Agnieszka Wojciechowska-Sej, fot. Helena Sej

Na zdjęciu widać edukatorkę – Agnieszkę Wojciechowską-Sej, która pozuje z bliska, z profilu, na tle pomieszczenia. W kadrze mieści się jej głowa i górna część ramion. Pani Agnieszka ma na twarzy maskę ochronną własnej roboty, którą uszyła z tkaniny przypominającej skórę węża. Sama nazywa ten deseń wzorem pytonowym, przez co podkreśla nieco humorystyczny wyraz takiego zabezpieczenia. Kobieta na zdjęciu, oprócz maski, ma na twarzy okulary, a w widocznym uchu srebrny, zwisający kolczyk w formie okrągłej blaszki na łańcuszku. Pani Agnieszka ma krótkie ciemne włosy z dłuższym tyłem w formie dredów, z których upięty jest rozwichrzony kok. Na zdjęciu widać jedynie mały fragment stroju, czyli bluzki lub sukienki w beżowo-brązowych kolorach, z okrągłym dekoltem. Tło stanowi fragment pomieszczenia, widać jasne ściany z pionowych paneli, kawałek granatowej szafki stojącej oraz zawieszoną, prawdopodobnie na wieszaku, odzież wierzchnią w kolorach niebieskim i różowym.

[autorka deskrypcji: Bogna Błażewicz]

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

Po lewej: Na zdjęciu widać fragment podłogi pokrytej jasnoszarymi kafelkami przedzielanymi czarnymi fugami. W centralnej części widoczna jest rozmazana plama z rozlanych płynów, w kilku kolorach z przewagą czerwieni, wycieranych mopem. Mop ma jasnozieloną końcówkę myjącą i czerwony trzon. Widać tylko jego dolny fragment. Wśród rozlanych płynów leżą rozrzucone wiśnie z kompotu. Sądząc po rozmazanych śladach, większość kałuży jest już wytarta. (Ta sytuacja, jak poprzednio, pojawia się w odcinku Grawitacja w sztuce.)

Po prawej: Na zdjęciu widać książkę w intensywnie modrej okładce leżącą na czerwonym tle. Jest to Książka do zobaczenia – publikacja Działu Edukacji Muzeum Sztuki w Łodzi, z 2015 roku, którą edukatorka Agnieszka Wojciechowska-Sej testuje ze swoimi córkami, pracując obecnie zdalnie w domu. Do książki – jak do torebki – za pomocą dwóch metalowych ogniw doczepiona jest z lewej strony częściowo zwinięta czerwona taśma. Na modrej okładce nadrukowane są: w prawym górnym rogu białą czcionką tytuł: Książka do zobaczenia, na środku duży czerwono-modry znak graficzny przedstawiający ludzkie oko, a w lewym dolnym narożniku drobny biały napis dotyczący wydawcy. I taśma, i książka rzucają cień, który pada na prawą stronę.

[autorka deskrypcji: Bogna Błażewicz]

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

Zdjęcie przedstawia pracę plastyczną, o której Agnieszka Wojciechowska-Sej mówi, że bazuje na odciskach palców i stanowi fragment filmu pt. Palce, będącego komentarzem do naszej codzienności. Na szarym, poziomo ułożonym tle leżą dwie nieduże pionowe kartki. Jedna jest intensywnie różowa, a druga jasnoszara. Na nich wykonane są prace, które powstały z odcisków palców – na różowej kartce srebrnych, a na szarej różowych. Odciski palców stanowią twarze postaci. Do tych odcisków dorysowano czarnym pisakiem ludzkie sylwetki, oczy, włosy i stroje. Na różowej kartce, od lewej strony, narysowano 4 osoby o srebrnych twarzach, a na szarej 3 osoby o twarzach różowych. Wszystkie postaci noszą na rysunkach maski.

[autorka deskrypcji: Bogna Błażewicz]

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

fot. Agnieszka Wojciechowska-Sej

Po lewej: Na pionowym zdjęciu, na pierwszym planie, widać zgiętą w połowie i rozchyloną kartkę leżącą na czarnym tle oraz stojące tuż za nią – białą filiżankę po lewej stronie i pełną butelkę sosu sojowego po prawej. Sos użyty jest jako farba, a za narzędzie posłużyła nić, której tu nie widać, ale na białej kartce widoczny jest efekt działania – charakterystyczny delikatny rysunek brunatnym sosem przy użyciu nitki. (Ta technika prezentowana jest w odcinku pt. Kształt.) Sos znajduje się również na dnie białej filiżanki. W głębi widać cienie rzucane przez przedmioty i fragment innego granatowego rysunku na białej kartce.

Po prawej: Zdjęcie przedstawia małą dziewczynkę stojącą w kuchni i trzymającą ustawiony pionowo mop z zieloną myjącą końcówką na czerwonym trzonie. Dziewczynka to Wanda Sej jako Mopwoman – jak żartobliwie mówi jej mama Agnieszka Wojciechowska-Sej. Na pierwszym planie widoczna jest podłoga z kafelków z małą kałużą rozlanego ciemnoczerwonego płynu. Stojąca dalej dziewczynka patrzy w obiektyw i lekko się uśmiecha. Ma bujną czuprynę jasnych loków sięgających do ramion i spadających na czoło, a ubrana jest w białą kurteczkę z czerwonymi ściągaczami, kwieciste spodnie i wysokie czarno-biało-różowe kalosze w kwiaty. Po lewej stronie uwagę zwraca kolorowy ścienny kalendarz, dekoracje ozdabiające kuchnię (np. naczynie w kształcie kota), wiązki bananów i stojący na podłodze wiklinowy kosz. Po prawej, tuż obok postaci dziewczynki, znajduje się wysoka biała lodówka. Na jej bocznej ścianie wisi przyczepiony czerwony dziecięcy rysunek oraz dwa kolorowe zdjęcia. Bliżej widać białe kuchenne szafki. W głębi, za dziewczynką, rozciąga się przestrzeń mieszkania z oknem, za którym widać zieleń. (Ta sytuacja pojawia się w odcinku Grawitacja w sztuce.)

[autorka deskrypcji: Bogna Błażewicz]

 

Jakub Walczyk – edukator, animator i badacz kultury. Od 2013 roku związany z Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, w którym kolektywnie programuje działania edukacyjne oraz koordynuje Centrum Praktyk Edukacyjnych. Doktorant w Instytucie Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu, współpracuje z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu, gdzie uczy przedmiotów z zakresu kultury audiowizualnej i humanistyki krytycznej.

Agnieszka Wojciechowska-Sej – historyczka sztuki i podyplomowa pedagożka, edukatorka. Od 2008 roku pracuje w Muzeum Sztuki w Łodzi, w Dziale Edukacji. Programuje i realizuje działania edukacyjne adresowane do wszystkich grup wiekowych. Jest jurorką Olimpiady Artystycznej. Współtworzy programy szkoleniowe dla animatorów kulturowych i edukatorów muzealnych na zlecenie NIMOZ-u. Jest współautorką „Książki do zobaczenia”, a także scenariuszy do programu telewizyjnego „Kulturanek” zrealizowanego wspólnie przez Muzeum Sztuki w Łodzi i TVP Kultura. W latach 2016–2017 współtworzyła polską odsłonę międzynarodowego projektu „Translocal: Museum as a Toolbox”. Obecnie pielęgnuje klub ms17 – młodzieżową grupę zapaleńców odpowiedzialną za budowanie programu towarzyszącego do wystaw Muzeum Sztuki w Łodzi. W latach 2016–2018 pracowała jako koordynatorka łódzkiej odsłony programu Bardzo Młoda Kultura – Koalicje Kultury. Na zlecenie NIMOZ-u współtworzy coroczne warsztaty edukacji kreatywnej dla edukatorek i edukatorów muzealnych w MSŁ, prowadzi liczne warsztaty doskonalące dla animatorów, edukatorów i nauczycieli.

Newsletter

Bądź z nami na bieżąco – Zapisz się do naszego newslettera i śledź nas w mediach społecznościowych: