Arrow-long-left
#3
PL|EN

Kanał sztuki

Wywiady

Składniki zupki błyskawicznej

4. A.Talstou_For Happines fot: Alina Kruszynskaya

Zostałem poproszony o przygotowanie eseju wizualnego do „Magazynu RTV”, w którym zaprezentowałbym siebie. Jasne, dlaczego nie. Zacząłem się tylko zastanawiać nad tym, jak to zrobić, aby nie skończyć na autoreklamie?

1.A.Talstou_Selfcontrol fot. Victoria Kharytonava

Zacznę od obrazu – olej na płótnie. To ten pierwszy z przodu. Wystawa nosiła tytuł Samokontrola i była moją pierwszą poważną wystawą indywidualną, którą zrealizowałem w Galerii Y w Mińsku, w 2013 roku. Byłem wewnętrznie rozdarty, musiałem wybierać: malarstwo lub wszystko inne. W końcu wszystko inne wygrało. Tematem wystawy była percepcja wielkich wydarzeń medialnych i obrazów, a właściwie to, jak są odczytywane w jednym z krajów Europy Wschodniej. Myślę, że próbowałem w ten sposób wprowadzić obce narracje i dyskursy na lokalną scenę artystyczną i problematyzować zarówno specyfikę miejsc, jak i sposoby reprezentacji, jakie zapewniały środki masowego przekazu i internet. Pamiętam, że praca nad wystawą była dość komfortowa i interesująca.

A. Talstou, Zło (2012), olej na płótnie, 150x200 cm

Chciałbym jednak powiedzieć kilka słów na temat tego obrazu, jego tytuł to Zło. Jest to olej na płótnie, 150×200 cm, całkiem spory, wykonany z najtańszych materiałów, z oczywistych powodów. Jest to rodzaj obrazu bitewnego. W centrum, trochę po lewej stronie, można zobaczyć szatana, który pomaga ulicznym protestantom w walce z „aniołami Boga” – policją. Chyba wpadłem na ten temat po obejrzeniu relacji o zamieszkach w Anglii w sierpniu 2011 roku. Podstawowa ideologia każdego państwa ma coś wspólnego z przekonaniami obywateli, więc paralela jest wystarczająco prosta. Nie zapraszam do oddawania czci diabłu (żeby nie było!), ale myśląc o dwubiegunowości opozycji politycznej i takich etykietach jak patriotyzm i zdrada – myślę, że skłaniam się ku pokrzywdzonym, ku tym, którzy żądają rzeczy niemożliwych. Cała wystawa była rodzajem krajobrazu, częściowego spojrzenia na świat zatopiony głęboko w nierówności społecznej, wojnach, sieciach informacyjnych i tradycjonalistycznych narracjach połączonych z mechaniką późnego kapitalizmu – tak więc  może mógłbym powiedzieć, że było to dla mnie rodzajem nowego otwarcia, obraniem innego kierunku.

Ale spoglądając dziś wstecz, myślę, że w pewnym sensie się oszukiwałem….

fot. Victoria Kharytonava

fot. Victoria Kharytonava

Przybliżyłem się do białoruskiej agendy lokalnej, wierząc, że dzięki mojej praktyce mogę przenieść dyskusję o stosunkach politycznych i charakterze władzy na inny poziom – nie na wyższy poziom, ale wprowadzić inne punkty widzenia. Kolejne dwa zdjęcia pochodzą z mojej instalacji To takie piękne! (2016), która została pokazana w piwnicy Galerii Y. Głównymi materiałami są róże, gleba i mleko wlewane do kryształowych wazonów, talerzy i szklanek. Dla mnie najważniejsze było zderzenie natury, procesów biologicznych z polityką i ideologią władzy państwowej. Pokaz został otwarty 1 maja i upamiętnił 130. rocznicę zamieszek na Haymarket. Starałem się stworzyć ilustrację biologicznej niestabilności wszelkich relacji międzyludzkich, w tym wszelkich struktur społecznych. W ciągu trzech tygodni wystawy silny zapach rozkładu biologicznego witał wszystkich w drzwiach. Słowa na ścianie mówiły: „Tak pięknie jest, gdy gnije to, co było żywe! Tak pięknie jest, gdy politycy lśnią złotem!” Lubię używać metafor i nie jestem pewien, ale sądzę, że większość zwiedzających chciała zobaczyć tam również coś innego niż tylko krytykę rządu.

Później, 3 lipca, w Dzień Niepodległości Białorusi, obudziłem się wcześnie i udałem się na plac Niepodległości, aby rozbić kilka wazonów. Kryształowy wazon w Związku Radzieckim był znakiem bogactwa. Kiedyś Łukaszenko odnosząc się do swojej długoletniej prezydencji, porównał kraj do cennego kryształowego wazonu, o który trzeba dbać, tak aby się nie potłukł – ludzie zrobili z tej wypowiedzi mem szydzący z synonimiczności państwa i wazonu. Mój performans z wazonami miał w sobie coś anarchistycznego, wyrażał moje przekonanie, że konstrukcja relacji władzy i podporządkowania musi być zrewidowana.

A.Talstou: Honouring, fot. Raman Chmiel

To samo dotyczy tych dziwnych ideologicznych kotwic, które łączą społeczeństwo z poczuciem czasu, poprzez budowanie patriotyzmu i fałszywie wykorzystanej interpretacji historii. W jednej z ostatnich prac wykonałem swego rodzaju rytuał upamiętnienia pomnika wojennego w twierdzy brzeskiej z kawałkami rozbitych wazonów. Widzicie więc, że praca ta opierała się na sprawach lokalnych. Trudno interpretować je tym, którzy są poza kontekstem. Są one niemożliwe do sprzedania. W żadnym sensie.

A.Talstou: Sąd

Kolejnym moim działaniem artystycznym jest zapraszanie na rozprawy sądowe. Właściwie to zaskakująco aktywnie działałem w tej materii w roku 2016, kiedy to zacząłem sprawę z Narodowym Centrum Sztuki Współczesnej i Ministerstwem Kultury. Krótko mówiąc, wysłałem list do Centrum z prośbą o pokazanie mi, co zakupili do kolekcji w ciągu ostatnich trzech lat, ile wydali i kto dokonał wyboru. Odpowiedzieli, że informacja jest tajna — informacja o środkach publicznych wydawanych przez instytucje publiczne na publiczną kolekcję sztuki! Poszedłem więc do ich przełożonych – Ministerstwa Kultury. Poparli Centrum. Potem poszedłem do Rady Ministrów. Odesłali mnie z powrotem do Ministerstwa Kultury (to było tak naprawdę nielegalne). Następnie otrzymałem pomoc prawników i skierowałem Centrum i Ministerstwo Kultury do sądu w sprawie wstrzymania informacji publicznych o środkach i procedurach. Sędzia tego nie zrozumiał, ludzie w Centrum i Ministerstwie byli wkurzeni, środowiska artystyczne zaczęły rozmawiać, aczkolwiek z ostrożnością. Dziennikarze myśleli, że chodzi o sztukę i nie są w niej tak rozeznani. Po kilku rozprawach sąd stwierdził, że informacje są tajne. Uwzględniono wypowiedzi ze strony obrony – takie, że „jestem artystą znanym z performansu tego i tamtego, a więc wszystko to jest performansem, niczym ponad to”. Mieliśmy z tym dużo zabawy, ale najciekawsza rzecz wydarzyła się później, w 2017 roku, kiedy to dyrektor Centrum został zwolniony i oskarżony po tym, jak wewnętrzne śledztwo wykazało korupcję. Zwolniono też zastępcę dyrektora.

fot.Aleksey Naumchik

fot.Raman Chmiel

fot.Raman Chmiel

W tym czasie zacząłem również zajmować się kuratorstwem. Tutaj sprawy trochę się pokomplikowały. Opublikowane tu zdjęcia zostały zrobione na kilku otwarciach, są one swego rodzaju kluczowymi punktami każdego pokazu. Pierwsze z nich pochodzi z wystawy Granice Innego (sierpień 2016, CECH, Mińsk), drugie z  Rozmów o polityce (wrzesień 2016, DKDS, Moskwa), a trzecie z Co nas łączy? (maj 2018, Galeria KX, Brześć). Były to zupełnie inne wystawy, dotyczące zupełnie różnych kwestii. Pierwszą z nich była współpraca na przykładzie grupy Vera, w której panują horyzontalne relacje, a wszyscy angażują się zarówno jako artyści,  jak i kuratorzy, nawet jeśli nie jednakowo. Ja, na przykład, zajmowałem się również pracą administracyjną. Druga wystawa dotyczyła researchu, w którym starałem się pokazać kilku(-a) politycznie zaangażowanych artystów(-ek) młodego pokolenia. Miałem też wykład na ten temat. Trzecia odbyła się w Brześciu i dotyczyła aktywizmu, była kuratorską wystawą zleconą przez Human Constanta, czyli organizację pozarządową zajmującą się problematyką migracji. Pracowałem również jako dyrektor artystyczny Centrum Kulturalno-Oświatowego CECH przez cały rok 2017 i byłem kuratorem galerii w tej instytucji.

Wokół metod kuratorskich narosło sporo kontrowersji. Moim zdaniem nie możesz wykonywać swojej pracy, jeśli nie widzisz w niej sensu. Znalazłem swoją motywację we wpływie, jaki miałem na rozwój sceny artystycznej, w inicjowaniu dyskusji i możliwości instytucjonalnego wspierania bliskich mi postaw. Myślę, że dla mnie ta praca była rodzajem równowagi między pracą zarobkową a wolontariatem kulturowym. Kiedy wiesz, że nikt nie będzie robił tego, co trzeba zrobić, wtedy czujesz się w pewnym sensie zobowiązany. Czułem, że często poświęcam się dla dobra sztuki, kultury, społeczności zawodowej, jakiejś wyobrażalnej jednostki. Tak samo było z tą sprawą sądową.

A.Talstou: Ręka Marii, fot. Maria Sarycheva

Chyba już czas, aby porozmawiać o zdrowiu. Dziś nie jestem pewien, jak może wyglądać zdrowa praktyka kuratorska. Coś pomiędzy ślepym oddaniem a wysokimi ambicjami osobistymi, ale to spektrum jest ogromne. Tutaj, w obecnych warunkach, nie jestem pewien, czy mogę znaleźć jakieś powody, aby kontynuować ją regularnie. Często przypominam sobie sprawę mojej przyjaciółki, kuratorki z Rosji, Marii Sarychevey. Podczas kuratorowania rezydencji w Murmańsku złamała rękę, ale dowiedziała się o tym dopiero po wizycie u lekarza po finisażu, jedenaście dni później. Sprawa była dość ekstremalna, ale po wysłuchaniu tej historii zacząłem myśleć o mojej własnej pracy, która w końcu doprowadziła mnie do pewnego rodzaju ponownego przemyślenia moich zainteresowań i celów, jakie sobie stawiam. W latach 2017 i 2018, jako artysta, brałem udział tylko w dwóch pokazach grupowych z pracami powstałymi jakiś czas temu. Dziwnym było zdawać sobie z tego sprawę.

Dziś myślę o nowej pracy. I jakoś to się wiązało z tym oszukiwaniem siebie, o czym wcześniej wspomniałem. Ostatniej jesieni miło spędziłem czas w Berlinie, spotykając ciekawych ludzi i widząc coś innego. Potem wybrałem się na wakacje do Azji. Wróciłem do Mińska, do znanego mi krajobrazu. Myślę o nowej pracy i czuję, że teraz lepiej słyszę siebie i naprawdę robię to, co lubię najbardziej. W nowym projekcie poruszam kilka tematów i narracji, ale robiąc to, lubię dbać nie o jakieś abstrakcyjne zobowiązania, ale o postrzeganie otaczającego mnie życia, moich uczuć i zainteresowań, obaw.

Żuraw, fot. Aliaxey Talstou

Zegary, fot. Aliaxey Talstou

Siłownia, fot. Aliaxey Talstou

Na przykład – widzę z okna tego żurawia. Wcześniej mieściło się tam stare radzieckie kino Przyjaźń, a już wkrótce w tym miejscu powstanie nowe centrum biznesowe. Przy okazji powstawania nowej budowli będę się zajmował tematem czasu. W pobliskim sklepie meblowym znalazłem ładny zapas tanich chińskich zegarów i być może uda mi się kilka z nich zdobyć. W celu poczucia się zdrowszym i silniejszym sprawiłem sobie karnet na siłownię, oczywiście zachowując w kwestii ćwiczeń analityczny stosunek.

A.Talstou: Niebieski kwiatek

Mój nowy projekt postrzegam jako złożony korpus składający się z wielu elementów wykonanych w różnych mediach. Tutaj jeszcze kadr z pierwszego filmu wideo Niebieski Kwiat wchodzącego w skład projektu. Mówię tu o zależności od zasobów energetycznych, o nacjonalizmie związanym z cenami paliw kopalnych itp. Nie chcę być zbyt precyzyjny ani zbyt spekulacyjny. Wokół jest zbyt wiele nacjonalizmu, podsycanego manipulacjami, opartego na strachu przed nowymi technologiami, mobilnością, pewnego rodzaju staroświeckich obaw, które dobrze sprawdzają się w dzisiejszej polityce. A jednocześnie dynamika władzy, którą dysponujemy, jest inna. Jej mechanika rozprzestrzenia się poprzez sieci technologiczne, które są cyfrowe i dobrze zautomatyzowane, teraz niemalże wbudowane w nasze postrzeganie świata.

W jakiś sposób skończyłem na powrocie do tego projektu z 2013 roku, od którego zacząłem, powrocie do moich zainteresowań, które wówczas porzuciłem na rzecz innych kwestii. Obraz Zło jest oczywiście tylko reprezentacją, ale dla mnie oznacza on również punkt, w którym mogę (ponownie) rozpocząć dzisiaj swoje badania. Chcę wrócić do kwestii władzy i konfliktów, przyjrzeć się uczuciu niepokoju, stresu i braku bezpieczeństwa, które są naprawdę przykrymi skutkami ubocznymi dzisiejszego życia.

A.Talstou: Soup of Time, fot. Victoria Kharytonava

Newsletter

Bądź z nami na bieżąco – Zapisz się do naszego newslettera i śledź nas w mediach społecznościowych: