Arrow-long-left int(1517)
#7
PL|EN

Krytyka

Afirmacja

Rak (a) piersi. 
Seksualizacja jako strategia (de)tabuizacji choroby

fot. z archiwum Amazonek

Kobiece piersi prawdopodobnie w każdej kulturze i w każdym okresie historycznym stanowiły obiekt męskiego pożądania. Jednak ich funkcja nie polega wyłącznie na erotycznym „wabieniu” potencjalnego partnera seksualnego. Można nawet stwierdzić, że jest to funkcja jedna z wielu, i to wcale nie najważniejsza. Marilyn Yalom, w książce pod tytułem Historia kobiecych piersi (2012), wyjaśnia, jakie jeszcze inne znaczenia posiadają te dwa – biologicznie rzecz ujmując – gruczoły. Opisane przez nią funkcje można podzielić na te, które zaspokajały potrzeby kobiet albo innych „użytkowników” piersi, tj. mężczyzn, niemowląt, społeczeństwa, narodu, mediów itp.

We współczesnej kulturze wyeksponowana została jednak estetyczno-erotyczna wartość kobiecych piersi. Ich widok ma sprawiać przyjemne wrażenie, ma u obserwatorów wzbudzać fascynację i wywoływać pragnienie seksualne. Właścicielki piersi, będąc tego świadome, często celowo odpowiadają na społeczne zapotrzebowanie, podkreślając lub odsłaniając swój biust, a czasem powiększając go.

Stwierdzić można, że kulturowo istota kobiecości została na trwałe powiązana z gruczołami piersiowymi kobiet. Oczywiście, są także inne elementy ciała czy wyglądu, które uważane są za atrakcyjne u kobiet, ale wydaje się, że obecnie nie można ich już jednoznacznie łączyć z kobiecością – długie włosy, szczupłe nogi, zgrabne pośladki, zadbane dłonie itp. są już przymiotami także wielu mężczyzn. Dlatego to właśnie piersi uważane są za główny atrybut kobiecości (choć być może i to za jakiś czas się zmieni, ponieważ z powodu tak zwanego niezdrowego stylu życia, w tym diety, u mężczyzn, którzy stają się otyli „rosną” piersi).

fot. z archiwum Amazonek

Wbrew pozorom jednak nie wszystkie kobiece piersi cieszą się powszechnym zainteresowaniem; niektóre u (przypadkowych) obserwatorów mogą budzić obrzydzenie lub wywoływać szok. Można powiedzieć, że istnieją pewne niejawne reguły regulujące ich obecność w przestrzeni publicznej. Te, które są niejako dopuszczane do „prezentacji” lub które zasługują na podziw, nie mogą być: stare, obwisłe, asymetryczne, bardzo małe, karmiące (z przystawionym do nich oseskiem), zniekształcone albo okaleczone, na przykład chirurgicznie. Jak to się więc stało, że piersi chorujące na raka zdobyły tak dużą popularność we współczesnym (zachodnim) świecie?

Należy zauważyć, że nie stało się to nagle, ale zachodziło etapami, od lat 30. XX w. Wtedy to (a dokładnie w 1936 r.) Amerykańskie Towarzystwo na rzecz Prewencji i Kontroli Raka (American Society for the Prevention and Control of Cancer) powołało do życia Women’s Field Army (WFA, pol. Służbę Pomocniczą Kobiet), wolontaryjną organizację, skupiającą zdrowe osoby, które chodząc od drzwi do drzwi, namawiały kobiety do udania się do lekarza na badanie palpacyjne (Gardner, 2006). Można dodać, że podobne działania filantropijno-społeczne prawie dekadę wcześniej zainicjował Polski Komitet do Zwalczania Raka (Supady, 2008).

Skojarzenia z rakiem były w pierwszej połowie XX w. jednoznacznie negatywne i budziły powszechne przerażenie. Bazowały też na nich materiały promocyjne rozdawane przez wolontariuszki z WFA. Na jednej z broszur pojawiły się dwa wymowne, skontrastowane ze sobą, zdjęcia: po jednej stronie widać radosną, przypuszczalnie zdrową kobietę w otoczeniu dzieci, która dostatecznie wcześnie poddała się badaniom wykrywającym guzy w piersiach i została skutecznie zoperowana (ta podpisana została jako mądra), po drugiej stronie znajduje się obraz leżącej w łóżku, przygnębionej, umierającej samotnie kobiety, która zaniedbała swój „obowiązek” (ta nazwana została głupią) (por. Gardner, 2006, s. 106). Długo jeszcze w pruderyjnym amerykańskim społeczeństwie straszono kobiety rakiem, ale samych piersi nie ukazywano ani w medycznych, ani w medialnych materiałach adresowanych do szerokiego grona odbiorców. Ogólnie natomiast sugerowano, że choroba onkologiczna umiejscowiona w piersiach jest zagrożeniem dla kobiecości, oczywiście rozumianej na sposób tradycyjny, patriarchalny.

fot. z archiwum Amazonek

W początkowym okresie edukacja zdrowotna zupełnie nie dotyczyła wczesnego wykrywania raka piersi, które jest kluczowym zagadnieniem współczesnej medialnej prewencji tej choroby. Również temat samobadania piersi w ogóle nie był podejmowany publicznie; mógł się bowiem kojarzyć z czynnością autoerotyczną i wywołać zgorszenie (Reagan, 1997). W związku z tym kobiet nie instruowano, jak samodzielnie badać piersi, ale napominano je, by aktywnie uczestniczyły w wykrywaniu guzów – w mediach pojawiały się paradoksalne apele typu: „Obserwuj siebie, ale bez niepotrzebnego niepokoju” i wzmianki o fikcyjnych postaciach, które biorąc kąpiel lub poprawiając bluzkę, przypadkowo wyczuły zgrubienie w piersi (Gardner, 2006, s. 37-38).

Kobietom niejako odmawiano prawa do własnych piersi; te – jako obszar potencjalnej inwazji raka – zostały zmonopolizowane przez lekarzy, czekających na swoje pacjentki (ofiary?) z gotowym rozwiązaniem: mastektomią. Od kobiet oczekiwano jedynie, by dostrzegły symptomy choroby i jak najszybciej zgłosiły się po pomoc medyczną. Utrzymujące się od XIX w. aż do lat 80. XX w. (a w Polsce nawet dłużej) w świecie medycznym uznanie dla mastektomii jako metody ratowania życia kobietom zupełnie nie współgrało ze społecznymi postawami wobec pacjentek pozbawionych piersi i potocznymi przekonaniami o ich utraconej kobiecości.

Chirurgiczne okaleczanie kobiet na wiele dekad stało się medyczną rutyną. Co istotne, ta „tradycja” nie tylko nie była uzasadniona naukowo, ale wręcz przeczyła kolejnym empirycznym ustaleniom. Ponadto, operacji nie poprzedzały w zasadzie żadne wstępne badania diagnostyczne, sprawdzające, czy guz u „pacjentki” rzeczywiście ma charakter nowotworowy, dlatego też zdarzało się, że mastektomii poddawane były kobiety, które miały „jedynie” mastopatyczne piersi. W związku z tym, że lekarze bagatelizowali psychospołeczne potrzeby kobiet i nie liczyli się z ich zdaniem, amerykańskie feministki w mastektomii zaczęły dostrzegać narzędzie patriarchalnej opresji (por. np. Altman, 1996). Niejako w odpowiedzi na dostrzeżoną niesprawiedliwość i zaniedbanie, zaczęły przekonywać kobiety do monitorowania stanu swoich piersi i ogólnie do poznania swojego ciała (w tym również do czerpania z niego przyjemności). W przekonaniu feministek samobadanie miało uchronić kobiety przed niepotrzebnymi interwencjami medycznymi i stać się działaniem upełnomocniającym je (wkrótce jednak zakwestionowano tę ideę, por. np. Kline, 1999).

fot. z archiwum Amazonek

fot. z archiwum Amazonek

Blizna po odjętej piersi właściwie aż do lat 80. była objęta społecznym odium, dlatego ukrywana była nawet przed najbliższymi. Detabuizacja okaleczenia zachodziła na dwa sposoby czy niejako dwiema drogami. Bardziej niszowym, ale też bardzo osobistym głosem są artystyczne działania chorujących aktywistek społecznych, jak Deena Metzger, czy prace artystek, takich jak Jo Spence (por. Bell, 2006), a w Polsce m.in. amazońskie projekty fotograficzne (zob. w: Zierkiewicz, Wechmann, 2016) czy rysunki Krystyny Kofty z czasów jej chorowania (np. Zierkiewicz, Kowalczyk, 2007). Druga droga formowana była przez zmiany zachodzące w diagnostyce i leczeniu medycznym oraz przez wprowadzane na rynek konsumpcyjny produkty – zarówno te specjalistyczne, przeznaczone dla osób po leczeniu raka (piersi), jak i każdy dowolny towar oznaczony różową wstążką – konotującą świadomość choroby i solidarność z pacjentkami.

Logo różowej wstążki skolonizowało społeczną wyobraźnię i stało się powszechnie rozpoznawalnym symbolem raka piersi, przy okazji wykreowało osoby po leczeniu tej choroby na bohaterki lokalnych społeczności lub globalnych mediów. Po około dekadzie okazało się jednak, że używanie tego logo obciążone jest sporymi kosztami, wśród których najpoważniejszymi są wtórna tabuizacja choroby i natrętna seksualizacja raka piersi (zob. np. King, 2006). W Polsce świadomość (negatywnych) społecznych konsekwencji różowej wstążki dla chorych (w tym dla aktywistek ruchu Amazonek) dopiero powoli się przebija, i to z problemami. Komercyjny symbol dekorujący nagą, młodą, ładną kobiecą pierś stał się powszechny w polskich mediach i w ulotkach dotyczących prewencji raka. Uprzedmiotowienie kobiecego ciała i seksualizacja choroby prawie nikogo nie rażą; odwrotnie – uważane są za odpowiednie, wręcz pożądane. Ponownie więc piersi kobiet, nawet jeśli są okaleczone (oprotezowane) lub zagrożone zachorowaniem, mają sprawiać wrażenie powabnych i atrakcyjnych seksualnie – rak jest zaledwie epizodem, który nie zwalnia z bycia kobiecą.

dr hab. Edyta Zierkiewicz: prof. Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest autorką tekstów i współautorką książek m.in. „Życie od nowa” i „Amazonki – moje życie”.


Bibliografia

Altman Roberta, 1996, Waking up, fighting back. The politics of breast cancer, Boston, New York, Toronto, London: Little, Brown and Company.

Bell Susan E, 2006, Living with breast cancer in text and image: making art to make sense, Qualitative Research in Psychology, vol. 3. 

Gardner Kirsten E., 2006, Early detection. Women, cancer, and awareness campaigns in the twentieth century United States, Chapel Hill: University of North Carolina Press.

King Samantha, 2006, Pink Ribbons, Inc. Breast cancer and the politics of philanthropy, Minneapolis, London: Minnesota University Press.

Kline Kimberly N., 1999, Reading and reforming breast self-examination discourse: Claiming missed opportunities for empowerment, Journal of Health Communication, vol. 4. 

Reagan Leslie J., 1997, Engendering the dread disease: Women, men, and cancer, American Journal of Public Health, vol. 87.

Supady Jerzy, 2008, Organizacje i instytucje onkologiczne w Polsce przed II wojną światową, Polskie Archiwum Medycyny Wewnętrznej, nr 118.

Yalom Marilyn, 2012, Historia kobiecych piersi, Warszawa: PTP

Zierkiewicz Edyta, Wechmann Krystyna, 2016, Życie od nowa. Społeczne zaangażowanie Amazonek – aktywnych pacjentek, Poznań: Federacja Stowarzyszeń Amazonki.

Zierkiewicz Edyta, Kowalczyk Izabela, 2007, Wypowiedzieć niepokój: o pracach Krystyny Kofty, w: Kobieta i (b)rak. Wizerunki raka piersi w kulturze, red. Edyta Zierkiewicz, Alina Łysak, Wrocław: MarMar.

Newsletter

Bądź z nami na bieżąco – Zapisz się do naszego newslettera i śledź nas w mediach społecznościowych: