Arrow-long-left int(1517)
#7
PL|EN

Wstępniak

Krytyka

WSTĘPNIAK – Ciałokooperacje. Rozważania o sztuce i seksie

Sexinsitu, fot. dzięi uprzejmości Martyny Miller

Sztuka wysoka stroni od seksu, to dla niej klasa porno, towarzystwo, z którym nie warto przestawać. Nie zmieniła tego rewolucja obyczajowa ani Natalia LL; banan w ustach blondynki wciąż drażni wrażliwe podniebienia polskiej publiczności.

Druga fala feminizmu szukała emancypacji poprzez ciało, które stawiało opór głoszonym przez księży, ginekologów i ekspertów prawdom. Feministki stronniczy obiektywizm władzy zastępowały bezpośrednią produkcją wiedzy pozyskiwaną na przykład w procesie samobadania. W Polsce rewolucja obyczajowa rozgrywała się na taśmach filmowych reżyserów-amatorów oraz podczas kuchennych, nocnych debat. W mainstreamie panował wciąż realny socjalizm. Produkował on ciała robotników, od których te robotnic odróżniały się jedynie warkoczami. Pomimo zaangażowania aktywistek z Ligi Kobiet wszelkie różnice ostatecznie uciszało wspólne dobro. Nadrobił to postmodernizm, który przeskakując etap nowoczesności, zaoferował Polakom i Polkom bogactwo polityk tożsamości.

Na przełomie millenium każdy, każda i wszyscy szukali spełnienia w szerokiej gamie zaimków osobowych. Mimo że gender miał determinować kulturowo ciała, politycznie się od nich oddalił (w Polsce znany był pod postacią Lorda Gendera). Dziś, kiedy każdy i każda jest świadomy i świadoma swojej tożsamości i przynależności płciowej, prawo do aborcji wciąż pozostaje przywilejem najbogatszych.

Współczesny akceleracjonizm znowu nie bierze pod uwagę ciał, szczególnie tych niepodlegających aktualizacji, ciał prekarnych, chorych, starych. W epoce cyfrowej oko podłączone do kroplówki zasilania projektuje swoje wirtualne awatary — pozostałe bezproduktywne organy wypełniają korytarze izby przyjęć. W 7. numerze „Magazynu RTV” chcemy ocalić zdegradowaną cielesną materię. Nie wystarczy nam korekta, nie potrzeba nam filtru ani pudru, domagamy się elektrowstrząsów! Nie udało nam się zapomnieć o sobie w sprywatyzowanej przestrzeni wirtualnej. Odnalazło nas RODO, które przejęło kontrolę nad dobrostanem spersonalizowanych wizerunków. Pora wrócić na ziemię, której skończone zasoby zapewniały nam do tej pory wczasy na falach internetu.

Proponujemy powrót do osieroconych nomadyzmem myśli ciał. Docenienie sensualności może być tu pierwszym krokiem skracającym dystans. Zacznijmy od oddechu, węchu, dźwięku. Zamknijmy oczy, jak proponują Dobrawa Borkała, Katarzyna Korytowska i Edka Jarząb – po to, aby poddać się rytmowi przepływającego przez usta, gardło i płuca powietrza; zacznijmy słuchać i czuć. Przypomnijmy sobie, że seksualności nie wyczerpuje koncepcja związku dwojga ludzi. To również anarchizm relacyjny i romantyczna poliamoria, o czym przeczytamy więcej w słowniku autorstwa Katarzyny Grunt-Mejer ilustrowanym obrazami Katarzyny Kukuły. Pamiętajmy, że seks to eksperyment, materiał twórczy, jak udowadniają nam artystki: Małga Kubiak, Justyna Górowska, AntiGonna i PussyMantra; to konstruowanie i rozpuszczanie tożsamości, produkowanie wiedzy na sobie o świecie. Seks to także miłość, choroba, fetysz; wszystko razem lub każde z osobna. Edyta Zierkiewicz pisze o seksualizacji raka piersi, która zarazem tabuizuje jak i detabuizuje chorobę. Zapewniając jej symboliczne dowartościowanie, sprowadza ją do roli fetyszu. Daria Skok rozprawia się z męską skopofilią, na warsztat biorąc wystawę Farba znaczy krew w warszawskim MSN-ie. Twórcy gry planszowej dla osób z niepełnosprawnościami: Celina Kamecka-Antczak, Klaudia Wos, Mateusz Szafrański cytując słowa uczestniczki – pani Aurelii: „podobało mi się, że było o miłości i seksie”, przypominają, że seksualność jest prawem, do którego osoby o różnym stopniu sprawności muszą mieć taki sam dostęp jak każdy inny obywatel i obywatelka.

Numer kończymy wywiadem z twórczyniami i organizatorkami queerowego festiwalu filmów porno Rabarbar – Martyną Tokarską i Kingą Michalską. Przekonują one, że porno bywa etyczne, ale zawsze jest polityczne.

***

W kontekst seksualności od zawsze wpisany był namysł nad porządkiem społecznym, próba dokonania na nim transgresji, niezgoda na status quo i konflikt pomiędzy chęcią rozpłynięcia się w świecie, ostatecznym dokonaniem osobistego potlaczu (w języku czinuk znaczy „karmić”, „spożywać”; ang. potlatch) a umową społeczną.

Seksualne ciało wciąż wywołuje niepokój. Ciało świadomie seksualne, niekonsumowalne, niesłużące niczyjej przyjemności. Świadomość seksualna rozpoczyna drogę do projektowania innej rzeczywistości, jak pisał Georges Bataille, antycypuje przyszłość. Alternatywne społeczności, środowiska aktywistyczne, eksperymentalne grupy artystyczne, kolektywy, przyjaźnie – to podstawa pracy w przestrzeni seksualności. Ciało jest narzędziem kooperacji. Tej sfery jednak często nie widać. Osoby pracujące z seksualnością wydają się być osamotnione, gwiazdorskie, trudne. U osób postronnych czasem wywołują dyskomfort. Praca z własnym ciałem prowokuje banalne pytania o ekshibicjonizm. A przecież tu chodzi o odpowiedzialność! Prezentowanie prac otwarcie seksualnych jest wykluczone z oficjalnego obiegu – nie ma dla nich miejsca w internecie, jest zakazane w przestrzeniach publicznych. Jest także trudne dla samych uczestniczących z różnych, ciągle zmieniających się powodów. „Nie zawsze mogę używać wizerunków moich aktorów, mówi Małga. Andrzej teraz robi doktorat, mężowi Karoliny czasem się to nie podoba. Za każdym razem muszę ich zapytać.” Pokazujemy więc siebie.

Rzeczywistość wygląda następująco: Synergia – kolektyw prowadzony przez Kasię – zaprosił do współpracy Edkę, Pussymantrę i mnie. Edka pomagała Dobrawie przy pracy nad Jaśnieniem. Obie performowałyśmy w filmach Małgi. W jednym pojawiamy się na planie razem. Dobrawa i Justyna wspólnie uczestniczą w projekcie Matki Rzeki, Antii współpracowała z Dream Adoption Society, tworzonym przez dziewczyny z Pussy. Spotkała tam Małgę, która przyszła zagrać w moim filmie. Antii choruje, niedługo odwiedzimy ją w Odessie. Film sexinsitu będzie pokazany na festiwalu Herdocs tworzonym przez Kasię, w którym występuje i ona, i Małga, i Edka, i Dobrawa, i Antii. Jesteśmy partnerkami, kochankami, przyjaciółkami. Karmimy swoje koty, podlewamy kwiaty i dzielimy jedzenie między psy. Trzymamy się razem.

Nie jest to historia queerowego nepotyzmu ani publiczna deklaracja poliamorycznej relacji, ale zaznaczenie pewnej konsekwencji, myślenia o sobie i świecie jako o przestrzeni nieustannej, seksualnej wymiany. Żyjemy w konstelacjach z innymi. Wszystko jest otwarte, rozlewa się na rzeczywistość, tysiące mikroorganizmów wymieniających się i mieszających z każdym oddechem, ciała penetrowane wonią, dźwiękiem, intensywnością zdarzeń.

Rozpadamy się i składamy wzajemnie, rumiane, błyszczące, nadmierne. Akceptujemy chaos, przepływy, rozproszenie. Zawiązujemy unie. Pomagamy sobie. Pracujemy razem. Rozmawiamy. Musimy o siebie dbać. Praca z seksualnością to coming out, po którym wszystko się zmienia. Odrzucasz koniunkturę. Zagrażasz. Nie czekasz. Codzienna praktyka negowania władzy, rozbrajania przemocy. Wrażliwość, troska i zaufanie. Bycie ze sobą w słabości, w potrzebie, w biedzie. Kolejne oswojenia, dalsze coming outy. Terapia. Miłość płynie przez nas. Jesteśmy wodą, oddechem, zapachem, głosem, mięsem i śmiercią.


*Sexinsitu to projekt, którego celem jest tworzenie i rozwijanie nowej wizualności seksualności, przywracającej jej ludzki wymiar. Odcinając się od pornograficznej estetyki i obrazów, które seks traktują jak towar, mając na celu zaspokojenie patrzącego, w ramach projektu wytwarzamy obrazy, które umieszczają sferę seksualną w przestrzeni emocji, bliskości i relacji. Wytwarzane w ramach projektu nagrania nie prezentują seksu, lecz są cielesnymi rekonstrukcjami konkretnych seksualnych wspomnień uczestniczek i uczestników, wykonywanymi solowo.

Newsletter

Bądź z nami na bieżąco – Zapisz się do naszego newslettera i śledź nas w mediach społecznościowych: